Sukces wielu ojców

onettechnowinki

14 lutego 1876 r. dwaj Amerykanie, Elisha Gray i Alexander Bell, zgłaszają niezależnie od siebie patenty na telefon. Różnica wynosiła zaledwie kilka godzin. Ostatecznie prawa do pomysłu przyznano Bellowi. Do dziś ta decyzja budzi wątpliwości.

Od czasu kiedy przed londyńskim Staple Inn w High Holborn postawiono pierwszą na świecie budkę telefoniczną upływa 110 lat. Łatwo sobie wyobrazić jak wielką rewolucją było udostępnienie na początku XX wieku tego urządzenia mieszkańcom Wielkiej Brytanii, toteż szybko zyskały uznanie w innych krajach. Oczywiście nie oznacza to, że wcześniej telefony nie istniały w żadnej formie – owszem były stosowane i to już od ponad 30 lat. Największe firmy udoskonalały wówczas prototypy telefonów stacjonarnych (pierwsze z nich ważyły kilkadziesiąt kilogramów i miały objętość małej skrzynki).

Chodzi jednak o udostępnienie ich społeczeństwu w taki sposób, by ludzie mogli korzystać z nich w sposób samoobsługowy. Przynajmniej, w pewnej formie, bo kolejne kilkadziesiąt lat za odpowiednią opłatą i tak trzeba było łączyć się z centralą, które przekierowywała nas do pożądanego rozmówcy. Wraz z kolejnymi dekadami telefony rozwijały się jednak w zawrotnym tempie i to w każdej formie. Publiczne budki telefoniczne zrewolucjonizowały się w 1979 r. za sprawą wprowadzenia kart magnetycznych (ze względu na zawartość monet automaty były notorycznie niszczone i okradane). Do domów zaczęły wkraczać prywatne telefony stacjonarne – w 2008 roku świat miał 1270000000 stałych abonentów linii.

Równolegle od lat 40. i 50. trwały prace nad bezprzewodowym telefonem komórkowym. Pierwszy model udało się stworzyć już w 1956 r. firmie Ericsson. Był jednak mało poręczny. Nie dość, że kosztował tyle co samochód i był wielkości walizki to ważył prawie 40 kg. Dopiero 3 kwietnia 1973 r. firma Motorola stworzyła model DynaTAC (DYNamic Adaptive Total Area Coverage). 10 lat później ulepszony model trafił do sprzedaży odnosząc komercyjny sukces. Telefon ważył prawie kilogram i był wielkości cegły. Pomimo ceny 4 tys. dolarów za sztukę, wytrzymałości baterii na 30 minut i faktu, że połączenia można było wykonywać wyłącznie w centrum Chicago, chętnych nie brakowało.

Dziś nikt nie wyobraża sobie życia bez telefonów. Aparaty satelitarne, umożliwiające połączenia w każdych warunkach, czy dotykowe smartfony łączące w sobie funkcje telefonu, aparatu i przenośnego komputera to zaledwie część niezwykle ekspansywnego rynku. Warto jednak zatrzymać się na chwilę i wrócić do korzeni. Skąd w ogóle wzięły się telefony i kto je wymyślił. Większość odpowie, że Alexander Bell w roku 1876. Czy aby na pewno?

Zawiedzione nadzieje

Zanim amerykańsko-szkocki wynalazca opatentował swój telefon, przynajmniej kilka osób pracowało już nad urządzeniami, które posłużyły za podwaliny późniejszego modelu. Już w XVII wieku odnotowano pierwsze, choć prymitywne, próby łączenia się za pomocą przewodów (za „słuchawki” służyły dwa metalowe naczynia). Pierwszy aparat do komunikacji głosowej zbudował Antonio Meucci, włoski wynalazca mieszkający w Nowym Jorku, którego zmusił do tego osobisty dramat. Kiedy bowiem poważnie zachorowała jego żona, chcąc pracować w swoim warsztacie i jednocześnie się z nią porozumiewać, skonstruował urządzenie do przesyłu głosu. Co prawda rozmawiali ze sobą jedynie w obrębie domu, ale mechanizm działania i tak był godny podziwu.

Niestety nie zrobił wrażenia na potencjalnych sponsorach. Kiedy bowiem Meucci w 1860 r. zaprezentował swój wynalazek (16 lat przed patentem Bella!) zainteresowanie było nikłe. Nie pomogła nawet stosowna publikacja w nowojorskiej gazecie. Meucci nie mając pieniędzy na zgłoszenie patentu nie zapewnił sobie praw do swojego wynalazku. Zmarł w roku 1889. Stosowny zapis na temat tego odkrycia znajduje się w uchwale Izby Reprezentantów podjętej w 2002 roku.

W tym samym czasie nad swoim modelem telefonu pracował w Niemczech Philipp Reis, nauczyciel pochodzący z żydowskiej rodziny z Gelnhausen w Hesji. Efektem jego pracy był pierwszy telefon magnetyczny zaprezentowany 26 października 1861 r. na posiedzeniu Towarzystwa Fizycznego we Frankfurcie nad Menem.

Skonstruowany przez Reisa telefon składał się z nadajnika i odbiornika, połączonych ze sobą dwoma przewodami. Sam nadajnik przypominał nieco ludzkie ucho. Mikrofon stanowiły dwa paski metalu, tak połączone, że stykały się przy membranie z błony zwierzęcej powodując przewodzenie. Z kolei odbiornik stanowiła wąska metalowa rurka z uzwojeniem cewkowym, przez które przepływał prąd indukcyjny odzwierciedlający falę głosową. Prąd wytwarzany był w nadajniku przy użyciu baterii i prowadzony poprzez dwa metalowe paski. Z kolei dźwięki dochodzące do membrany przekształcały go w impulsy.

Niestety okazało się, że za pomocą tego urządzenia da się co prawda przesyłać różnego rodzaju dźwięki, ludzki głos jednak pozostawał zniekształcony i niemożliwy do zrozumienia. Członkowie Towarzystwa uznali, że nad urządzeniem należało jeszcze popracować, przez co Reis nie otrzymał dotacji, na którą tak bardzo liczył. Zmarł w 1874 r.

Kto pierwszy ten lepszy?

14 lutego 1876 roku dwaj Amerykanie, Elisha Gray z Chicago i pochodzący ze Szkocji fizjolog Alexander Bell zgłaszają niezależnie od siebie patenty na telefon. Różnica wynosiła zaledwie kilka godzin. 7 marca 1876 roku patent przyznany został jednak Bellowi. Czy słusznie? Zwycięstwo w długotrwałej batalii sądowej potwierdziło ten stan rzeczy. Do dziś pojawia się jednak mnóstwo głosów, które zarzucają Bellowi plagiat, a najostrzejszy z nich mówi o forsowaniu swojego projektu za pomocą łapówki. Ale po kolei.

Aleksander Graham Bell (ur. 3 marca 1847 r.) był szkockim logopedą i nauczycielem muzyki, który pracował przede wszystkim z ludźmi głuchoniemymi i niedosłyszącymi (problem ze słuchem miała jego matka). W 1870 r. przeniósł się do Kanady, skąd rok później udał się do Bostonu, by tam prowadzić wykłady na temat alfabetu fonetycznego. W 1872 r. otworzył nawet własną szkołę, w której kształcili się nauczyciele mający prowadzić zajęcia z niesłyszącymi. Tam poznał swoją przyszłą żonę, Mabel Hubbard, która była głucha. Bell prowadził z nią zajęcia, mające na celu udoskonalić jej mowę.

Decyzja o osiedleniu się w Bostonie okazała się trafiona. Po roku zaproponowano mu stanowisko profesora fizjologii dźwięku na tamtejszym uniwersytecie, na co ochoczo przystał. Jednocześnie zaczął pracować nad telegrafem w taki sposób, by możliwe było przesyłanie dźwięków. Telegraf i telefon zbudowane są bowiem na bazie przewodów elektrycznych, a wynalazek tego drugiego powstał właśnie poprzez udoskonalenie telegrafu. Dzielił więc czas pomiędzy pracą na uczelni, a pracą nad telefonem. Od 1874 r. pomagał mu w tym 20-letni Thomas Watson, który został jego asystentem.

Przełom nastąpił 2 czerwca 1875 r., kiedy to udało im się przenieść dźwięk za pomocą drutu pod napięciem. Co prawda był to odgłos rozciąganej sprężyny, ale stanowił przełom w dotychczasowych badaniach. Bell pracował równocześnie nad harmonicznym telegrafem. Jego prace sponsorował Gardiner Greene Hubbard, przyszły teść i ojciec Mabel, w której podkochiwał się Alexander. Nie miał jednak odwagi poprosić go o rękę córki, choć przez kilka lat łączyły ich wspólne rozmowy o tych samych pasjach i interesy – Hubbard zgodził się finansować prace Bella, w zamian za udział w przyszłych zyskach (dopiero kiedy Bell odniósł sukces ożenił się z jego córką).

Przełom w badaniach

Działanie harmonicznego telegrafu skonstruowanego przez Alexandra polegało na tym, że w nadajniku i w odbiorniku wbudowane były stalowe rezonatory. Rezonatory te w obu urządzeniach były dostrojone do siebie parami w taki sposób, że każda z nich była przystosowana do innej wysokości dźwięku. Należało go jednak udoskonalić. 1 lipca 1875 r. Bell po raz pierwszy zaśpiewał do membrany nadajnika.

Thomas Watson, obsługujący zainstalowany w sąsiednim pokoju odbiornik usłyszał go, choć nie był jeszcze w stanie rozpoznać melodii. Był to jednak poważny krok naprzód. Bell wierząc, że zasada działania jego wynalazku jest słuszna, 14 lutego 1976 r., za pośrednictwem swojego prawnika, Marcellusa Baileya, zgłosił patent na telefon.

Zaledwie kilka godzin później, w urzędzie patentowym pojawił się prawnik Elisha Graya, który w imieniu swojego klienta przyszedł złożyć zastrzeżenie do patentu na telefon (dziś już ta forma nie funkcjonuje – wówczas był to rodzaj przedwstępnego wniosku, który pozwalał na doniesienie pełnych planów patentowych w ciągu 90 dni – w tym czasie nikt inny nie mógł rościć sobie praw do tego samego wynalazku).

Elisha Gray był inżynierem, który już wcześniej otrzymał patent na „płynny przekaźnik” w Wielkiej Brytanii, w którym przez metalowy przewodnik zanurzony w wodzie płynął prąd zależny od głębokości zanurzenia przewodu. Jeden z podstawowych elementów telefonu, na którym pracował. Nie wiadomo, czy Bell znał zasadę wynalazku Gray’a. Wątpliwości co do tego nie mają niektórzy amerykańscy badacze.

Autor: Kamil Nadolski

To tylko fragment tekstu opublikowanego w serwisie Onet Technowinki. Cały artykuł dostępny jest na stronie internetowej serwisu.

Dodaj komentarz